Subiektywnie o skokach

Bądź na bieżąco ze światem skoków

Skoki trenuje na mobilnym symulatorze, a w międzyczasie uprawia snowboard – Alan Gobozovi o realiach gruzińskich skoków

fot. Eurosport

W całej Gruzji nie ma dziś ani jednej czynnej skoczni, a skromny budżet federacji pozwala mu na zaledwie kilkadziesiąt prób w roku. Mimo to Alan Gobozovi nie składa broni – technikę szlifuje na symulatorze na kółkach i mierzy w igrzyska olimpijskie. W rozmowie z nami Gruzin opowiada o specyficznych realiach przygotowań, samotnej walce o przetrwanie dyscypliny i próbie wskrzeszenia legendy Koby Tsakadzego.

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze skokami narciarskimi?

Mój ojciec był członkiem reprezentacji Związku Radzieckiego i to on wprowadził mnie w świat skoków narciarskich, widząc we mnie swojego następcę. Zacząłem trenować ze względu na niego, ale z czasem zakochałem się w tym sporcie. Od tamtej pory moja motywacja tylko rosła i zacząłem podchodzić do treningów z jeszcze większą determinacją.

Koba Tsakadze to absolutna ikona gruzińskich sportów zimowych. Czy o jego osiągnięciach wciąż pamięta się w kraju, czy dla młodszego pokolenia to już zapomniana historia?

Każdy w Gruzji wie, kim był Koba Tsakadze i pamięta jego zwycięstwa oraz sukcesy. Do dziś jest uważany za legendę skoków narciarskich w naszym kraju, a jego dziedzictwo pozostaje dla nas niezwykle ważne.

Gdzie w takim razie na co dzień trenują gruzińscy skoczkowie? Jak mocno ograniczone są Wasze możliwości przygotowań?

W tej chwili – i w zasadzie przez cały okres od rozpadu Związku Radzieckiego – zmagamy się z dramatycznym brakiem infrastruktury. W całej Gruzji nie mamy ani jednej, nawet najmniejszej skoczni narciarskiej, na której moglibyśmy regularnie ćwiczyć. Niemal wszystkiego, czego się nauczyłem – włącznie z techniką skoku i moimi dotychczasowymi wynikami – wypracowałem dzięki treningom na mobilnym symulatorze poruszającym się na kółkach. To niesamowicie utrudnia rozwój, ale nie poddajemy się i trenujemy oraz startujemy za każdym razem, gdy tylko pojawia się ku temu okazja.

Na jakie wsparcie sprzętowe, wyjazdowe i finansowe możecie liczyć ze strony Gruzińskiej Federacji Narciarskiej?

Staramy się podróżować za granicę tak często, jak to możliwe, aby zbierać niezbędną praktykę na prawdziwych skoczniach. Jednak środki, jakie otrzymujemy od federacji, wystarczają zazwyczaj na zaledwie dwa lub trzy wyjazdy w roku. Z tego powodu jestem w stanie oddać zaledwie 50 do 100 skoków rocznie. To drastycznie mała liczba, jeśli myśli się o stabilnym rozwoju zawodnika.

Mimo takich realiów zdołałeś wystartować na Mistrzostwach Świata w Planicy w 2023 roku. Jak wspominasz to wydarzenie?

Możliwość rywalizacji w Planicy była dla mnie źródłem ogromnego szczęścia i dumy. To było wspaniałe przeżycie – zebrałem tam potężny bagaż bezcennego doświadczenia dzięki możliwości startu na tak wysokim poziomie. Mam nadzieję, że w przyszłości będę miał jeszcze wiele okazji, by wrócić do Planicy i ponownie tam wystąpić.

W 2024 roku wystartowałeś na Mistrzostwach Świata Juniorów FIS w snowboardcrossie, cały czas skacząc na nartach. Jak łączysz tak skrajnie różne dyscypliny?

Uwielbiam sporty zimowe i naukę nowych rzeczy, dlatego zawsze staram się rzucać sobie wyzwania i brać udział w różnych zawodach, jeśli tylko mam taką możliwość. Uważam, że rywalizacja w innych konkurencjach daje mi cenne przetarcie, a obycie startowe, które tam zdobywam, pomaga mi w wielu aspektach – w tym również na skoczni narciarskiej.

A masz jakieś pasje poza sportami zimowymi?

Uwielbiam jazdę na nartach i desce, zwłaszcza freeride i freestyle. Moją wielką pasją są także motocykle i radzę sobie na nich całkiem nieźle.

Widzisz realną szansę na to, by Gruzja w ciągu najbliższych 5–10 lat na stałe zaistniała w międzynarodowych zawodach? Czy za Twoimi plecami trenują już kolejne dzieciaki?

Próbujemy odbudować tę dyscyplinę w Gruzji od podstaw – mój ojciec, brat, siostra i ja wspólnie pracujemy nad tym celem. Zawsze pojawia się grupa dzieci zainteresowanych skokami, ale ponieważ nie mamy w kraju odpowiedniego obiektu, szybko rezygnują. Nie widzą perspektyw ani szans na przyszłość. Wielu ludzi w Gruzji nawet nie wie, jak ekscytującym i pięknym sportem są skoki narciarskie. Chcemy to zmienić i sprawić, by skoki stały się u nas bardziej popularne.

Co w obliczu takich barier motywuje Cię, by każdego dnia dalej skakać na nartach?

Moją największą motywacją jest marzenie o wybudowaniu w Gruzji nowych skoczni oraz o tym, by pojawiło się wielu gruzińskich zawodników, którzy pójdą w nasze ślady. Bardzo chciałbym też dożyć momentu, w którym międzynarodowe zawody zostaną zorganizowane u nas, w Gruzji. Osobistym celem jest start na Igrzyskach Olimpijskich i reprezentowanie mojego kraju. Wierzę, że to mogłoby pokazać, że skoki w Gruzji mają przyszłość i zachęcić rząd do sfinansowania budowy skoczni. Wtedy poczuję, że cały czas, wysiłek i poświęcenie, jakie włożyłem w ten sport, były tego warte.

Jakie stawiasz sobie cele na nadchodzący sezon zimowy 2026/2027? Na jakich startach zamierzasz się skupić?

Przede wszystkim chcę ustabilizować swoje skoki na powtarzalnym poziomie i zdobywać punkty FIS. Następnie zamierzam trenować jeszcze ciężej, by wywalczyć prawo startu w Pucharze Kontynentalnym, a krok po kroku wspinać się jeszcze wyżej. Czeka mnie ogrom pracy, ale jestem na to gotowy i zmotywowany.

Rozmawiał: David Pátek (@skijumpingcommunity)

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów