fot. Paweł Meryk Fotografia
Adam Niżnik, po i tak udanej sobocie, w niedzielę wszedł na jeszcze wyższy poziom, w pewnym stylu wygrywając konkurs FIS Cup w Szczyrku. Bezpośrednio po zawodach mieliśmy okazję z nim porozmawiać: m.in. o współpracy z Horngacherem i formie w porównaniu do poprzedniego lata.
Adam, tak patrząc na początek tego sezonu: Memoriał w Szczyrku, brak powołania na LGP, można było pomyśleć, że trochę słabiej wchodzisz w to lato, niż poprzednie. A tutaj, ja chyba nie przesadzę mówiąc o dominacji?
– Dzisiaj tak się to fajnie złożyło. Jeśli chodzi o progres lub regres po poprzednim sezonie to forma jest dokładnie taka sama, bo w zeszłym też nie dostałem powołania na Grand Prix, później fajnie to wszystko szło do przodu, FIS Cup za FIS Cupem aż do PŚ w Wiśle. Trzeba pracować, być cierpliwym i czekać, bo wynik przyjdzie
Patrząc na to jak w ogóle cała polska kadra się tu świetnie spisuje, wśród kibiców pojawią się takie spekulacje, że to efekt Horngachera. Myślisz, że coś w tym jest? A może coś testujecie nowego w sprzęcie?
– Nic nie testujemy w sprzęcie, cały czas skaczemy tak samo. Pan Stefan przyszedł do nas, trenujemy z nim bo jest pod kadrą A, B i oczywiście juniorów. Dużo nam pomaga, faktycznie, ale nie ma tutaj że tak powiem jakiegoś „wow”. Po prostu jest to samo, tylko ze Stefanem, który też naprawdę robi dobrą robotę w kadrze A, B i w juniorach
Właśnie Kacper Tomasiak mówił niedawno, że Stefan nie jest tylko koordynatorem, ale takim drugim trenerem, nawet dla B-kadry czy juniorów. A jak wyglądają twoje cele na następne miesiące?
– Na razie bym się chciał skupić na utrzymaniu mojej dyspozycji, bo nie będę ukrywał, że jest różna, z dnia na dzień się troszeczkę zmienia. Dzisiaj od samego początku mi się super skakało, nie stresowałem się za bardzo, po prostu chciałem jak najbardziej się tym bawić, cieszyć i oddać moje najlepsze skoki. Do tego jeszcze fajne warunki też dostałem, wykorzystałem to i się cieszę. Stabilizacja i będzie dobrze.
A jak z twoim zdrowiem, bo u ciebie długo z plecami były problemy, prawda? Czujesz się ok i nie masz na tym etapie żadnych przeszkód w przygotowaniach?
– Tak, nie mam żadnych przeszkód. Robię wszystko co chłopaki już od dobrych kilku lat. Też się cieszę z tego, że to się utrzymało. Jest duży progres i to też nie za darmo, bo dużo ćwiczyłem, teraz muszę to podtrzymywać, ale jest super.
I na koniec, myślisz, że twoje dzisiejsze skoki były twoimi najlepszymi w karierze, jeśli chodzi o warunki konkursowe?
– Nie, miałem już wydaje mi się, że lepsze skoki w poprzednim sezonie na FIS Cupie i Pucharze Kontynentalnym niektóre. Ale to były na pewno moje najlepsze skoki w tym sezonie.
Korespondencja ze Szczyrku: Patryk Połoński










