fot. Kai Taller/Arena Akcji
Skoczkinie rozpoczęły już oficjalnie letni sezon skoków narciarskich, konkursem Grand Prix na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle. Pod nieobecność Poli Bełtowskiej, w zawodach udział wzięła Anna Twardosz i Kamila Karpiel. Mimo, że liderka polskiej drużyny uplasowała się tuż za czołową dziesiątką, trener Marcin Bachleda przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że Ania nie pokazała dziś pełni swoich możliwości.
– Nie skoczyła dzisiaj Ania swoich dobrych skoków. Stać ją myślę na pierwszą dziesiątkę lekko. Dziś może głowa zawiodła, ale myślę, że jutro już wyluzuje i będzie okej. – powiedział Bachleda.
Przypomnijmy, że w dwóch seriach treningowych, które poprzedziły konkurs, Twardosz zajmowała 7. i 14. miejsca. Trener zaznacza, że Polka oddawała lepsze skoki również na wcześniejszych treningach, poza kamerami.
– Po skokach treningowych wcześniej co trenowaliśmy tutaj… wiemy, że Ania naprawde skacze dobrze. Tylko musi w to uwierzyć. I wtedy ta pierwsza dziesiątka jest na wyciągnięcie ręki.
Kibice zwrócili niedawno uwagę na obiecująco wyglądające skoki Twardosz podczas Memoriału Olimpijczyków w Szczyrku. Zajęła 18. miejsce, ale była klasyfikowana razem z mężczyznami. Uzyskała wówczas 101,5 i 98 metrów. Trener zaznaczył, że tamte skoki były lepsze od tych, które Ania zaprezentowała w dzisiejszym konkursie.
Dodatkowo, Bachleda zdradził kiedy możemy spodziewać się powrotu Poli Bełtowskiej. Celem jest występ 20-latki we wrześniowych zawodach Letniego Grand Prix w Rasnovie. Zdementował również temat ewentualnego powrotu do skoków Nicole Konderli-Juroszek. Rzeczywiście, tak jak pokazywała w mediach społecznościowych, oddała skoki po zawieszeniu kariery, jednak tylko w celach rekreacyjnych. „Najlepiej się jej pytać, jakie ma dalsze plany” – podsumował.
Pytania zadawał Dominik Formela z redakcji Skijumping.pl.










