Subiektywnie o skokach

Bądź na bieżąco ze światem skoków

Maciej Maciusiak zachwycony Kamilem Waszkiem: „To jest jego bardzo mocna strona”

Fot. Paweł Meryk Fotografia

Za nami inauguracyjny weekend nowego sezonu Letniego Grand Prix. Choć forma większości naszych reprezentantów ewidentnie jest jeszcze wakacyjna, to bardzo wyróżnił się jeden debiutant – 20-letni Kamil Waszek. Co prawda Goleszowianin w pechowych okolicznościach, ze względu na dyskwalifikację, opuścił Wisłę bez żadnej zdobyczy punktowej, ale obronił się pod względem sportowym. Bardzo usatysfakcjonowany występem Waszka był trener Maciej Maciusiak, który podzielił się swoimi przemyśleniami z dziennikarzami bezpośrednio po zakończeniu niedzielnych zawodów.

Od pewnego czasu ze środowiska dobiegały głosy, że Waszek zrobił z naszych reprezentantów dotychczas największy progres, podczas tegorocznych przygotowań. Po sobocie zapewne niektórzy kibice zdążyli w to zwątpić, ale przede wszystkim pierwsza seria drugiego konkursu potwierdziła, że te doniesienia należy traktować bardzo poważnie.

– Już wczoraj to powtarzałem, że Kamil na treningach prezentował się bardzo dobrze i że od Planicy był w tej czołówce, a w większości treningów był najlepszy z naszych reprezentantów. Wczoraj to była decyzja wspólna (o powołaniu Waszka na drugi konkurs) i wszyscy trenerzy to poparli. Także dla nas żadne zaskoczenie, a dla Kamila wielkie gratulacje, bo to był debiut, a poradził sobie bardzo fajnie – powiedział Maciusiak.

– Nawet mimo problemów nawet nad bulą w tym pierwszym skoku, zabiera się z tą prędkością i to jest jego bardzo mocna strona (lot) – dodał główny trener polskich skoczków.

Słodko-gorzki weekend Waszka w Wiśle

Przypomnijmy, że Waszek rozpoczął weekend od 15. miejsca w pierwszej sesji treningowej – a drugą odpuścił. W sobotnim konkursie niestety spalił się psychicznie i 115.5 m wystarczyło tylko na 31. pozycję. „Ale spóźnił!” krzyknął trener Wojciech Topór od razu po wyjściu z progu, co uchwyciła powtórka w telewizji. Nazajutrz o żadnym spóźnieniu nie było już jednak mowy. 137 m – najdłuższy skok weekendu i to jeszcze wylądowany w naprawdę pięknym stylu. Kamil był trzeci po pierwszej serii, a po drugim, również udanym skoku na 128 m, przesunął się na szóste miejsce. Niestety, dyskwalifikacja za nieprawidłową szerokość nart sprawiła, że Waszek spadł na sam koniec tabeli. Oczywiście nie ma tu mowy o żadnym celowym oszustwie, sam Waszek cytowany przez Skijumping.pl stwierdził, że wygląda to na błąd fabryczny.

Podobają Ci się nasze zdjęcia? Kliknij po Instagram i Facebook naszego fotoreportera

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów