Subiektywnie o skokach

Bądź na bieżąco ze światem skoków

W jaką stronę powinny pójść letnie skoki narciarskie?

fot. Paweł Meryk Fotografia

Cykl letnich skoków narciarskich dochodzi do kluczowego momentu. To właśnie w najbliższych latach zadecyduje się, czy formuła skakania na igielicie zostanie wreszcie rozbudowana, a świadomość o skokach jako sporcie wyłącznie zimowym zacznie się powoli zacierać – tak, żeby nikogo już nie szokowało, że zawodnicy skaczą też w wakacje. Albo pójdzie to w drugą stronę: dalsze zaniedbania doprowadzą do tego, że Letnie Grand Prix już na zawsze pozostanie cyklem absolutnie niszowym, tylko dla największych freaków, w dodatku z coraz trudniejszym dostępem do jakichkolwiek dobrych transmisji.

I choć na ten moment w federacji nie robi się absolutnie nic, żeby odwrócić ten trend powolnego umierania LGP, to osobiście uważam, że odpuszczenie tematu letnich skoków byłoby ogromnym błędem. Dlaczego?

Czy letnie konkursy mają sens?

Po pierwsze: warto spojrzeć trochę dalej w przyszłość. Kto wie, czy zmiany klimatyczne za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat nie sprawią, że uprawianie skoków w tradycyjnej, zimowej formie stanie się mocno utrudnione i piekielnie drogie? Warto zostawić sobie furtkę na taką ewentualność i choćby po to budować rangę oraz świadomość wokół LGP, żeby w ewentualnym momencie kryzysowym mieć w ogóle jakiekolwiek pole manewru.

Po drugie: fakt, że skoki cieszą się zainteresowaniem przez zaledwie 3-4 miesiące w roku, w mniejszym lub większym stopniu marnuje ich potencjał komercyjny. Oczywiście ten potencjał jest zabijany przez masę innych, bardziej istotnych problemów. Weźmy choćby loty narciarskie – coś, co powinno być idealną okazją na przyciągnięcie nowej widowni, świętem dyscypliny i pokazem tego, co w tym sporcie najpiękniejsze, dla niedzielnego widza jest po prostu cholernie nudne. Często nawet nudniejsze niż konkursy na dużych skoczniach. Od sezonu 2019/20 padł dosłownie jeden jedyny lot za 250. metr, do tego doszła kastracja i zrobienie usypiającego, generycznego kloca z najwspanialszej niegdyś skoczni na świecie w Vikersund… No ale dobra, trochę zboczyłem z tematu, wiecie, o co mi chodzi.

Silna pozycja letnich skoków mogłaby być po prostu bardzo opłacalna – nawet mimo ogromnej konkurencji innych dyscyplin w okresie wakacyjnym. Do tego dochodzi fakt, że gdyby skoki nie kojarzyły się ludziom wyłącznie ze śniegiem, znacznie łatwiej byłoby budować świadomość o ich istnieniu w krajach, w których zimy po prostu nie ma. Trudno tak naprawdę znaleźć wady mocniejszej pozycji letnich skoków.

Tylko w jaki sposób można by realnie podnieść rangę LGP?

Na pewno trzeba zacząć od sprawienia, żeby światowa czołówka miała jakikolwiek konkretny powód do startowania w tych konkursach. I tutaj paradoksalnie uważam, że obecna częstotliwość zawodów jest całkiem dobra. Nie ma co zajeżdżać fizycznie tych ludzi i liczyć na to, że latem powstanie drugi Puchar Świata, a cała elita tak przestawi przygotowania, że co weekend będzie latać po zawodach. Można by jednak zorganizować kilka konkretnych weekendów od lipca/sierpnia nawet co jakieś 3 tygodnie, w ciekawych lokalizacjach, z nagrodami bezpośrednio przekładającymi się na zimę. Imienne miejsca startowe? Dodatkowe punkty do klasyfikacji na start Pucharu Świata?

No i właśnie, coraz częściej słyszy się też o pomyśle połączenia klasyfikacji letniej i zimowej w jeden wielki puchar całoroczny. To też ciekawy kierunek, nawet gdyby punkty z lata miały trochę mniejszy przelicznik. A może jakiś turniej zrobiony stricte pod promocję i show? Na przykład powrót do korzeni i prostej zasady „kto skoczy najdalej”, rozegrany na jakiejś widowiskowej skoczni, gdzie faktycznie te skoki wyglądają potężnie i da się bezpiecznie lądować daleko za rozmiarem skoczni? Na co dzień jestem dużym zwolennikiem przeliczników za wiatr, ale lato to mogłaby być właśnie przestrzeń na zabawę, na odpięcie wrotek i pokazanie ludziom: patrzcie, skoki wcale nie są takie nudne, jak myślicie. Mam wrażenie, że skoki to jest świetny sport pod dzisiejsze algorytmy mediów społecznościowych, gdzie kilkusekundowy filmik potrafi pójść w absurdalny viral i zdobyć nawet setki milionów wyświetleń.

Opcji jest wiele. Forma to moje luźne pomysły i rozkminy, ale co do jednego nie mam wątpliwości – pozwolenie na to, żeby idea letnich skoków po cichu umarła, to duży błąd, który w przyszłości może okazać się naprawdę bolesny.

Dajcie koniecznie znać w komentarzach, co o tym myślicie i jak wy byście ożywili letni cykl.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów