Subiektywnie o skokach

Bądź na bieżąco ze światem skoków

„Jednosezonowiec” doskonały? Czyli przypadek Bora Pavlovčiča

fot. Eurosport

W historii skoków narciarskich było wielu zawodników, którzy na krótko wskakiwali do szerokiej światowej czolowki, by niedługo potem z niej zniknąć. Niektórzy, jak np. Halvor Egner Granerud potrafili z pojedynczych punktów jednej zimy przejść do niesamowitych sukcesów następnej. Zawodników jednego sezonu niewątpliwie w tej mocno nieprzewidywalnej dyscyplinie nie brakuje, jednak gdy myślę o kilku ostatnich latach, rzuca mi się w oczy przypadek Bora Pavlovčiča, skoczka, który spisywał się słabo przez niemal cały okres trwania niezbyt długiej kariery, z jednym wyjątkiem, jakim była zima 2020/21.

Początki w zawodach FIS

Pavlovcic swoją przygodę z zawodami pod egidą FIS rozpoczął w 2014 roku występem w FIS Cupie w Planicy. Nie był to debiut zbyt udany, gdyż 16-latek zajął 35. Pozycję. Jeszcze w tym samym sezonie 2014/15 zdołał jednak wywalczyć 2 punkty tej rangi podczas konkursu w Hinterzarten. Dobre rezultaty notował na Zimowym Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy w Tschagguns, gdzie w cieniu rywalizacji o zwycięstwo Domena Prevca i Niko Kytösaho uzyskał 9. Wynik, a razem z drużyną zgarnął złoto. W kolejnym sezonie notował niezłe występy w PK, a w Sapporo udało mu się stanąć na najniższym stopniu podium. Podczas MŚJ zajął 10. lokatę oraz zdobył złoto w drużynie mieszanej. Jeszcze tej samej zimy zaliczył nienajgorszy debiut w PŚ w Sapporo, gdzie zajmował 26. I 16. Miejsce. Obsada wówczas była nieco okrojona, ale trzeba przyznać, że 17-latek na początku swojej przygody z zawodami fisowskimi spisywał się naprawdę dobrze. W kolejnych latach zresztą potwierdzał swoją wartość, regularnie notując sukcesy w zawodach Pucharu Kontynentalnego, w którym w dwóch swoich ostatnich juniorskich sezonach plasował się w TOP10 klasyfikacji generalnej.

Tak obiecujący początek i imponujące rezultaty raczej nie brzmią jak opis kariery zawodnika jednego sezonu. Niestety rozwój Pavlovčiča był dosyć mocno blokowany przez fakt, że zdolny skoczek nie dostawał praktycznie żadnych szans w Pucharze Świata. Do 2018 roku wystąpił w nim sześciokrotnie, z czego cztery razy zapunktował. Prawdą jest, że zwłaszcza jego rezultaty w sezonie 2016/17, gdy świetnie radził sobie na zapleczu, nie były szczególnie imponujące, gdyż na trzy proby do TOP30 wskoczył raz i zgromadził ledwie 3 punkty. W juniorskim sezonach jego najlepszą pozycją w generalce PŚ było 54. miejsce w edycji 2017/18.

Kolejne lata przed najlepszą zimą

Pierwsze lata seniorskiej kariery Pavlovčiča były trudne. Choć w sezonie 2018/19 dostał sporo szans w Pucharze Świata, nie był w stanie skutecznie zaprezentować swoich umiejętności i na 13 prób zgromadził jedynie 8 punktów, a trzykrotnie odpadał w kwalifikacjach. Choć jego rezultaty w PK nadal były bardzo dobre, a 21-latek zaliczył trzy podia tej rangi, nie był w stanie przełożyć dobrych skoków na występy w PŚ. Jeszcze gorzej wyglądało to następnej zimy, kiedy Bor zaczął notować słabsze występy na zapleczu (m.in. 4 razy wypadł z TOP 30), a w zawodach najwyższej rangi nie dostał ani jednej szansy. Mogło się wydawać, że młody Słoweniec bedzie miał trudności z osiągnięciem wysokiego poziomu w tym sporcie, gdyż od dłuższego czasu nie notował żadnego progresu, a wręcz zaczął spisywać się coraz gorzej. Ale w skokach narciarskich zdarzyć się może wszystko i w tym wypadku mogliśmy się o tym doskonale przekonać.

Największy przebłysk

Sezon 2020/21, poniekąd bardzo trudny dla reprezentacji Słowenii, Pavlovčič rozpoczął w pierwszej kadrze w PŚ. I już w drugich zawodach zimy wyraźnie poprawił swoją życiówkę, zajmując siódme miejsce, co sprawiło, że już na tamten moment zgromadził więcej punktów w sezonie niż przez całą dotychczasową karierę. Zaliczył serię sześciu konkursów w TOP30, wystąpił także na MŚwL w Planicy, gdzie zamknął najlepszą dwudziestkę (był to drugi najlepszy rezultat wśród gospodarzy). Kryzys przyszedł jednak niedługo później. 22-latek nie zapunktował 4 razy z rzędu i na krotki czas został odsunięty od występów w PŚ. Po powrocie zaliczył dwa nienajlepsze występy, by od Willingen stać się jedną z najważniejszych postaci w słoweńskiej kadrze oraz mocnym zawodnikiem zdolnego bić się o najwyższe lokaty.

Na największej dużej skoczni świata przeciętny dotąd jeśli chodzi o starty w PŚ Pavlovčič otarł się o podium, zajmując czwarte miejsce. W Klingenthal był najjaśniejszą postacią obok lidera PŚ – Halvora Egnera Graneruda, który zaliczył dublet. To ówczesnej zimy nie było niczym szczególnym, natomiast fakt, że dotąd raczej mało znany szerszej publiczności młody Słoweniec dwa razy stanął na podium, z czego raz zabrakło mu do dominatora sezonu zaledwie 0,7 punktu, był do prawdy zaskakujący. Bor nie poprzestał na tym i do końca sezonu zapunktował w każdym konkursie, w którym wziął udział, czterokrotnie kończąc zawody w TOP10. W Planicy ponownie doskoczył do podium, które okrasił najdłuższym skokiem sezonu oraz jednym z najdłuższych w historii zawodów FIS, wynoszącym zawrotne 249,5 m. Wcześniej zaliczył ósmą lokatę na MŚ w Oberstdorfie na skoczni normalnej, a w ogólnym rozrachunku był jednym z najlepszych zawodników końcówki sezonu. W klasyfikacji generalnej zajął 13. miejsce, podczas gdy do tej pory nie był w niej wyżej niż 54.! Zdobywając aż 559 punktów, Pavlovčič przebił swój najlepszy sezon pod tym względem niemal trzydziestostokrotnie. Jesli chodzi o hierarchię w rodzimej kadrze, 22-latek okazał się gorszy jedynie od 9. W PŚ Anže Laniška, a Puchar Świata w lotach ukończył jako najlepszy ze Słoweńców tuż za podium.

Kryzys formy po świetnym sezonie

Tak udana końcówka świetnego dla Pavlovčiča sezonu wydawała się być wstępem do wielu lat skakania na wysokim poziomie. Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Przed rozpoczęciem kolejnej zimy młody skoczek zmagał się z dużymi problemami z utrzymaniem prawidłowej wagi, które utrudniały mu przygotowania do kolejnej edycji. Bardzo mocno odbiło się to na jego dyspozycji. Pavlovčič zimę zaczynał w PK, gdzie nie był w stanie nawet zapunktować. W trakcie sezonu zrobił sobie przerwę na regenerację i podróże, co pomogło mu w końcówce, gdy zaczął notować dobre występy na zapleczu, a podczas zawodów PK w Zakopanem nawet stanął na podium. Startując w grupie krajowej na PŚ w Planicy zdołał zająć 22. Miejsce, jednak widoczne było, że z rewelacyjnej formy z końcówki edycji 20/21 praktycznie nic juz nie zostało.

Jeszcze gorzej wyglądało to w następnym sezonie. Choć w marcu 2022 mówił w wywiadzie dla siol.net, że wciąż nie brakuje mu motywacji, wyniki nie były zadowalające. Latem 2022 probował swoich sil w LGP, jednak bezskutecznie. Zimą coraz rzadziej pojawiał się na arenie międzynarodowej, wystąpił tylko w jednym konkursie PK, gdzie zajął 49. miejsce, oraz dwóch konkursach FIS Cup, gdzie uzyskal 27. Oraz 31. rezultat. Pavlovčič więcej już nie próbował. Pod koniec sezonu 2022/23 wraz z Tilenem Bartolem oraz Cene Prevcem oficjalnie zakończył karierę w Planicy. Nie miał nawet skończonych 25 lat. Głównym powodem miało być właśnie problemy z wagą, przez które Pavlovčič nie był w stanie powrócić do dobrej formy.

Dzieje Pavlovčiča po zakończeniu kariery

Na początku stycznia 2026 na portalu siol.net pojawił się wywiad przeprowadzony właśnie z Pavlovčičem. Okazuje się, że były skoczek jest obecnie pracownikiem jednej z lublańskich restauracji. Wydaje się, że Słoweniec dobrze odnajduje się w nowym życiu, a jak sam przyznał, ze skokami nie ma już styczności. Podczas tej rozmowy opowiedział także m.in. że w celu utrzymywania prawidłowej wagi w sezonie 2020/21, na kilka dni przed zawodami w ogóle nie jadł, a jedynie przyjmował płyny. Uczucie nieustannego głodu i próba zachowania właściwej wagi przy wyczerpujących treningach okazały się zbyt trudne. Mimo to Słoweniec jest zadowolony z czasu, który poświęcił na skoki narciarskie.

„Poświęciłem 17 lat swojego życia na skoki narciarskie. Jestem najbardziej dumny z dyscypliny, której nauczyłem się w tym czasie. Cieszę się również, że (…) nauczyłem się szacunku do ludzi i relacji” – mówił dla rodzimego portalu.

„Jednosezonowiec” doskonały?

Gdy patrzę na przebieg kariery Bora Pavlovčiča dochodzę do wniosku że jest on jednym z najbardziej wyrazistych przykładów „zawodników jednego sezonu”. Zdobył bowiem w życiu 612 punktów PŚ, z czego aż 91% stanowi dorobek z sezonu 2020/21. Tylko wtedy notował lokaty w TOP10 najwyższej rangi oraz stawał na podium. Pod koniec sezonu był zawodnikiem ścisłej światowej czołówki, nawet podczas MŚ znalazł się wśród najlepszych. Poza tym jednym sezonem był co najwyżej dobrym zawodnikiem wśród bywalców PK, a w PŚ był niewidoczny. Na jeden sezon zapukał do elity, by dwa lata później w bardzo młodym wieku pożegnać się z tym sportem. Niemniej uważam, że kariera tego skoczka jest niezwykle ciekawa – nieprzewidywalna, krótka, lecz choć przez chwilę efektowna. Historia jego problemów z żywieniem jest poruszająca, walka o każdy kilogram by poprawiać rezultaty, wydaje się niezwykle dramatyczna. Pozostaje życzyć Pavlovčičovi powodzenia w dalszym życiu, obojętnie, co następne wybierze, bo, jak sam przyznaje, monotonii nie lubi. Być może jeszcze kiedyś o nim usłyszymy.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów