Fot. KAI TALLER/ARENA AKCJI
Andreas Wellinger i Pius Paschke nie przebrnęli wczorajszych kwalifikacji, przez co zabrakło ich w konkursie głównym. Po nieudanym występie obaj skoczkowie nie kryli frustracji i w mocnych słowach skomentowali sytuację w rozmowach z niemieckimi mediami.
Mistrz olimpijski z 2018 roku już w trakcie treningów prezentował słabiutką formę, co rodziło pytanie: to tylko spokojna rozgrzewka, czy też Niemiec znajduje się w bardzo słabej dyspozycji? Kwalifikacje pokazały jasno, że chodzi o tę drugą opcję. Wellinger uzyskał zaledwie 110 metrów, co dało mu dopiero 56. miejsce, niewystarczające do awansu do konkursu. To zaskakujące, biorąc pod uwagę, że poprzednią edycję Pucharu Świata zakończył na 7. pozycji. Po tak słabym początku sezonu Niemiec w ostrych słowach ocenił swój występ w rozmowie z ARD:
„Mówiąc szczerze, to co teraz robię, jest do dupy… Spadam z progu jak trafiony ptak, nie ma w tym żadnej lekkości”
W podobnej sytuacji znalazł się Pius Paschke, który wczoraj w kwalifikacjach zajął dopiero 51. miejsce. Brakowało mu zaledwie jednej pozycji, by awansować do konkursu, ale jak na zawodnika, który w zeszłym sezonie uplasował się na 5. miejscu w klasyfikacji generalnej, jest to spory zawód. Paschke skoczył tylko 112,5 metra, a swój występ skomentował w następujący sposób:
„To był gówniany, zły skok przy złym wietrze. Wszystko się połączyło.”
Dziś obaj reprezentanci Niemiec mają szansę się zrehabilitować i powalczyć o punkty. Przed nimi jednak trudne wyzwanie, ponieważ poziom sportowy w Lillehammer był wczoraj bardzo wysoki. Kwalifikacje rozpoczną się o godzinie 14:30, a transmisja będzie dostępna na kanale Eurosportu.










Leave a Reply