Fot. Kai Taller/Arena Akcji
Karl Geiger udzielił ostatnio wywiadu, w którym w ostrych słowach zaatakował federację FIS w sprawie afery z kombinezonami podczas mistrzostw świata w 2025 roku.
Jak wybuchła afera na Mistrzostwach Świata 2025?
Choć afera wybuchła już jakiś czas temu, wraz z powrotem sezonu zimowego temat znów powraca.
Podczas mistrzostw świata 2025 w Trondheim jeden z polskich dziennikarzy otrzymał nagranie na WhatsAppie. Z jego treści wynikało, że w norweskiej federacji mogło dochodzić do nieprawidłowości.
W strojach norweskich skoczków odkryto wszyte sznurki, które miały wpływać na elastyczność kombinezonów. Zaraz po konkursie na dużej skoczni przeprowadzono kontrolę sprzętu, w wyniku której – po decyzji FIS – Marius Lindvik i Johann André Forfang zostali zdyskwalifikowani z zawodów na obiekcie HS 138. Oznaczało to, że Lindvik utracił srebrny medal.
Dyrektor FIS, Sandro Pertile, nazwał ten dzień „najsmutniejszym w historii tej dyscypliny”.
Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, ponieważ Lindvik wcześniej wygrał zawody na normalnej skoczni i odebrał złoty medal – którego nie można już było łatwo odebrać.
Śmieszna kara
W związku z aferą obaj skoczkowie, Lindvik i Forfang, zostali zawieszeni przez norweską federację do końca sezonu. Mimo to sprawa wciąż pozostawiała zły klimat, ponieważ Lindvik miał już w domu złoty medal z Mistrzostw Świata 2025.
Magnus Brevik oraz jego asystent zostali zawieszeni do czasu wyjaśnienia sprawy. Ostatecznie Brevik otrzymał karę zawieszenia na 1,5 roku.
Podczas śledztwa odkryto, że także inni norwescy skoczkowie, Robert Johansson, Robin Pedersen i Kristoffer Eriksen Sundal, łamali przepisy FIS. Mimo tego wystąpili już na początku Letniego Grand Prix we Francji. Lindvik, w pierwszym konkursie, zajął pierwsze miejsce.
23 sierpnia, w wyniku ugody z FIS, Lindvik i Forfang zostali zawieszeni na trzy miesiące za manipulacje sprzętem podczas Mistrzostw Świata 2025. Problemem było to, że zawieszenie miało miejsce w okresie letnim, co oznaczało, że skoczkowie nie wystąpili w Letnim Grand Prix, które nie cieszy się aż takim zainteresowaniem jak zimowy Puchar Świata. Obaj zawodnicy będą mogli wrócić do rywalizacji w zimowej części sezonu.
Duże oburzenie niemieckich skoczków
Tylko trzymiesięczne zawieszenie wywołało oburzenie w przestrzeni publicznej. Kibice byliby zadowoleni z długości kary, ale pod warunkiem, że odbyłaby się ona w sezonie zimowym, a nie w trakcie mało znaczącego Letniego Grand Prix. Z tą opinią zgadza się Karl Geiger, który powiedział:
„Odsiedzenie kary latem to żadna kara. Nie wiadomo też, w jakim stopniu zawodnicy byli zaangażowani i czy wiedzieli o oszustwie”.
Skoczek dodał również, ze FIS z poprzedniego sezonu musi wyciągnąć wnioski:
„Federacja stara się tworzyć obszerne i złożone przepisy jak najlepiej potrafi, ale z zeszłego sezonu trzeba wyciągnąć wnioski. Coś takiego nie może się powtórzyć. Możliwość oszustwa musi zostać całkowicie wyeliminowana. Potrzebujemy zaufania, że wszyscy zawodnicy mają równe szanse”
W język nie gryzł się również jego kolega z reprezentacji Niemiec, Philipp Raimund, który dodał:
„Dobrze, że kara w ogóle była, ale moim zdaniem była zbyt niska. To było nieuczciwe zachowanie i dlatego życzyłbym sobie, by kara była surowsza”.










Leave a Reply