fot. Kai Taller/Arena Akcji
Sezon olimpijski wkracza powoli w decydującą fazę. Przed nami pierwsza z wielkich imprez, które czekają nas tej zimy, a z racji na dynamicznie zmieniający się układ sił w czołówce, zapowiada się ona szczególnie ciekawie. Przed pierwszymi kwalifikacjami, postanowiłem wyłonić pięciu zawodników, którym daję największe szansę na zwycięstwo w całym cyklu. Oczywiście ze względu na to, jak nieprzewidywalną dyscypliną są skoki narciarskie, należy potraktować to wyłącznie jako zabawę.
5. Philipp Raimund
Odblokował nowy poziom swoich skoków. Świetne lato zaowocowało w znakomity początek zimy. Do przerwy świąteczej Raimund dobił już w tym sezonie do granicy 500 punktów, stając po drodze czterokrotnie na podium. Co prawda ostatnie trzy konkursy zakończył poza najlepszą trójką, ale dwukrotnie był 4., więc nie ma raczej mowy o zadyszce. Co istotne – 25-latek nie tylko jest stabilny, co oczywiście w TCSie jest kluczowym czynnikiem, ale i również potrafi czasem przyłożyć bombę, wobec której rywale pozostaną całkowicie bezradni.
4. Felix Hoffmann
Niemcy czekają na zwycięstwo w czteroskoczniowym cyklu od sezonu 2001/02, kiedy w kapitalnym stylu wszystkie turniejowe konkursy wygrał Sven Hannawald. Później nasi zachodni sąsiedzi mieli swoje wielkie gwiazdy – Freunda, Freitaga, Wellingera, Geigera, czy Eisenbichlera, lecz żaden z nich nie zdołał przerwać posuchy. Śmiesznie by było, gdyby zrobił to akurat Hoffmann, który w wieku 27 lat nie miał na koncie nawet 100 punktów Pucharu Świata. W Engelbergu, gdyby wziąć pod uwagę wszelkie treningi i kwalifikacje, całościowo był prawdopodobnie najlepszym skoczkiem. Pytanie – czy zniósłby tak wielką presję.
3. Ren Nikaido
To raczej definicja solidności. Nie miewa raczej skoków, które pozwoliłyby mu wygrywać poszczególne serie, ale w moich oczach jest pierwszym kandydatem do tego, by skorzystać na potencjalnych wpadkach największych faworytów i pokonać ich stabilnymi skokami na TOP5. Jest 5. skoczkiem generalki, trzykrotnie stał w tym sezonie na podium.
2. Domen Prevc
Kontrowersyjnie? Na pewno, ale czasem trzeba trochę poddymić. Rozum oczywiście podpowiada, że Prevc bez gadania powinien znaleźć się na pierwszej pozycji, ale z drugiej strony Słoweniec dotychczas był raczej typem krótkodystansowca. Uwielbiam oglądać go, kiedy jest w swojej najwyższej formie, ale realnie nie zaliczył jeszcze w swojej karierze ani jednego sezonu, który przeskakałby w całości na równym, wysokim poziomie. Inna sprawa, że w takim gazie jak od Klingenthal do Engelbergu, nie był jeszcze nigdy.
1. Ryoyu Kobayashi
Patrząc na rozkład sił Ryoyu z poprzednich sezonów można śmiało postawić tezę, że prawdopodobnie im bliżej igrzysk, tym bardziej japoński mistrz powinien nabierać rozpędu. Już teraz wykazuje duży potencjał, lecz brakuje stabilizacji. Podobnie wyglądało to w sezonie 23/24 – wtedy znalazł ją właśnie na Turniej Czterech Skoczni, który wygrał. Mimo wszystko w moich oczach notowania Prevca i Ryoyu są bardzo zbliżone.











Leave a Reply