fot. Kai Taller/Arena Akcji
Już dziś odbędą się treningi i kwalifikacje do sobotnich zawodów indywiudalnych, będących częścią Pucharu Świata w Wiśle. W czwartek miałem okazję porozmawiać z Piotrem Żyłą, który opowiedział między innymi o błędach, które dotychczas tej zimy popełnił i celach na nadchodzący weekend.
Przed startem ziemi trener Maciej Maciusiak powiedział, że widzi w Panu „czarnego konia” na zimę. Co się zmieniło od tych skoków na zgrupowaniu w Wiśle i Zakopanem?
– Skoki się zmieniły, bo skakałem dużo gorzej (śmiech). Myślę, że gdzieś tam źle sobie to wszystko poukładałem na tamten moment. Zobaczymy teraz, sezon się dopiero zaczyna, także swoje trzeba robić i zacząć w końcu pokazywać te skoki, które się umie.
Po inauguracji w Lillehammer powiedział Pan, że pojawił się w tych skokach stres. Czy to jest coś, co wciąż Panu przeszkadza, czy bardziej kwestia pierwszych zimowych zawodów po dłuższym czasie?
– Trochę pierwsze zawody, a trochę błędów sam popełniłem, bo mogłem sobie to inaczej trochę poukładać. Po prostu źle sobie to poukładałem wszystko.
Jest Pan bardzo utytułowanym zawodnikiem jeśli chodzi o mistrzostwa świata, jest Pan dwukrotnym mistrzem świata indywidualnie, jeszcze drużynowo, a w igrzyskach zawsze brakowało trochę szczęścia. Czy to jest główny cel na zimę, żeby przełamać tę złą passę?
– Nie, absolutnie nie jest to mój główny cel. Moim celem jest cała zima, na igrzyska to tak naprawdę jeszcze jestem sporo po tyłach, żeby się w ogóle zakwalifikować, więc nie myślę na razie o tym.
I na koniec, czy ma Pan jakiś swój konkretny cel, zadanie na ten weekend?
– Tak, chciałbym sobie w taki fajny rytm i schemat wpaść, taki jak umiem i żeby nic mnie nie rozproszyło i nie rozbiło w tym, co bym chciał zrobić.







Leave a Reply