fot. Kai Taller
Za nami kwalifikacje do trzeciego konkursu 74. edycji Turnieju Czterech Skoczni, w austriackim Innsbrucku. Można się domyślić, że polska drużyna opuściła Bergisel w mieszanych nastrojach. Choć czterech biało-czerwonych bez większego problemu awansowało do zawodów, to Paweł Wąsek został zdyskwalifikowany przez niedopatrzenie, do którego teorytycznie nie miało prawa dojść.
Po zakończeniu sesji kwalifikacyjnej do mediów szybko spłynęła informacja, że nazwisko Polaka zostało wykreślone z listy wyników, ze względu na obecność fluoru w smarach do nart 26-latka. Jest to substancja zakazana przez FIS.
Paweł Wąsek zdyskwalifikowany w Innsbrucku
Według relacji znajdujących się na miejscu dziennikarzy nie mówimy tutaj wcale o śladowych ilościach fluoru. Jednocześnie trener Maciej Maciusiak i cały sztab zapewnia, że nie ma pojęcia w jaki sposób znalazł się on na nartach Wąska. Związek nie dysponuje smarem zawierającym fluor. Warto dodać, że sam kontroler sprzętu Mathias Hafele przyznał na łamach Interii, że w skokach narciarskich ta substancja wcale nie gwarantuje wyraźnej przewagi, w kwestii prędkości na progu. Zakazana jest przede wszystkim przez regulacje Unii Europejskiej.
Dodatkowo, jeden z użytkowników platformy „X” podjął się weryfikacji, czy prędkości na progu polskich skoczków wzrosły w Innsbrucku względem tego, co prezentowali w poprzedniej części turnieju. Ta statystyka również nie sugeruje, jakoby miało dojść do skutecznego oszustwa.
źródło informacji: Interia Sport,










Kamil
To jest kpina