Subiektywnie o skokach

Bądź na bieżąco ze światem skoków

Czy Maciej Maciusiak powinien zostać zwolniony? (Subiektywnie)

fot. Paweł Meryk Fotografia

Czy Maciej Maciusiak powinien stracić stanowisko? Przez większość sezonu moja odpowiedź brzmiała: zdecydowanie nie. Dziś, gdy emocje po finałowych konkursach powoli opadają, a obraz nędzy i rozpaczy w naszych skokach stał się faktem, moje przekonanie w znacznym stopniu zgasło. Choć wszystko wskazuje na to, że trener na stanowisku zostanie, trudno nie odnieść wrażenia, że sytuacja wewnątrz sztabu wymknęła się spod kontroli.

Zacznijmy od oddania sprawiedliwości: Maciej Maciusiak to nie jest „byle wuefista”. To fachowiec, który wielokrotnie udowadniał, że potrafi naprawiać przede wszystkim skoczków skreślonych, z problemami. To on w 2016 roku postawił na nogi Dawida Kubackiego, to on zrobił solidnego zawodnika z Aleksandra Zniszczoła, a pod jego okiem do PŚ dołączali Stękała, Hula, Wolny, czy Biegun.

Wchodząc w ten sezon, wiedziałem, że będzie mu trudno. Duże zmiany sprzętowe, problemy prywatne Jakuba Wolnego (wskazywał to jako jedną z przyczyn słabej formy, tutaj link), czy fakt, że Kacper Juroszek musiał łączyć skoki z pracą fizyczną. Nie zapominajmy, że Dawid Kubacki podchodząc do przygotowań miał 35 lat, a Piotr Żyła 38 – być może lata swojej świetności mają już zwyczajnie za sobą. Dlatego kiedy z igrzysk wróciliśmy z trzema medalami, a decyzje o wycofaniu Tomasiaka i Wąska okazały się strzałem w dziesiątkę, byłem pierwszy w kolejce do dawania Maciusiakowi czasu.

Niestety, końcówka zimy okazała się strzałem mokrą szmatą w ryj. Jest gorzej niż przed igrzyskami, a sztab sprawia wrażenie, jakby kompletnie nie wiedział, co się dzieje.

Sprzęt przyczyną kryzysu?

Moje największe wątpliwości budzi nie tylko brak wyników, ale sposób komunikacji. Kilka wypowiedzi Maciusiaka było niefortunnych, ale szczytem wszystkiego była sytuacja, gdy po kolejnym fatalnym konkursie do mediów wychodzi asystent, Krzysztof Miętus, i mówi, że technicznie skoki nie wyglądają źle, a chłopakom być może brakuje swobody. Słuchając tego, można odnieść wrażenie, że żyjemy w równoległej rzeczywistości.

Narracja, że odstajemy sprzętowo od najlepszych pewnie po części jest zgodna z rzeczywistością, ale nie kupuję jej jako głównej przyczyny klęski. Nie w momencie, gdy w Vikersund czy Planicy leje nas 18-letni Słowak. Kiedy sam Adam Małysz mówi wprost, że ciężko mu powiedzieć, czy ufa sztabowi, zapala się czerwona lampka. Wygląda to trochę tak, jakby problem, który sprawił, że poza Piotrem Żyłą absolutnie każdy kadrowicz zaliczył gigantyczny regres względem zeszłego roku, nie został w ogóle zdiagnozowany.

Czy Maciej Maciusiak powinien dostać ostatnią szansę?

Co teraz? Alternatywą byłby pewnie tylko Wojciech Topór, który – mimo wiedzy – jest wciąż niedoświadczony na tak wysokim stanowisku. Do naszych struktur dołącza Stefan Horngacher i to w nim upatruję pewnych nadziei. Liczę, że obejmie on w jakimś stopniu kontrolę nad tym chaosem, a nie skończy jak Alexander Stoeckl, którego obecność ostatecznie kompletnie nic nie zmieniła.

Do myślenia dają też głosy ze środowiska. Niedawno pod moim TikTokiem były skoczek Przemysław Kantyka napisał, że pracę trenera można rzetelnie ocenić dopiero po kilku latach. Trudno dyskutować z byłym skoczkiem – on na pewno wie o tym sporcie więcej niż ja. Jako kibic i obserwator nie mogę jednak powiedzieć, bym ufał Maciejowi Maciusiakowi tak, jak jeszcze trzy tygodnie temu.

Maciusiak na 99% zostanie na stanowisku. I choć trudno mi się określić odpowiadając na zawarte w tytule pytanie, ostatecznie też skłaniałbym się chyba bardziej w kierunku tego, by dać trenerowi ostatnią szansę na naprawienie błędów z poprzednich przygotowań. Życzę mu z całego serca, aby udowodnił, że potencjał, który w nim drzemie, nie został bezpowrotnie zmarnowany. Bo choć pokazał w przeszłości, że potrafi, to ostatnie miesiące były dowodem na to, że coś poszło bardzo, bardzo nie tak.

*Wpis przedstawia poglądy jednego redaktora. Nie jest to stanowisko całej redakcji.

Podobają Ci się nasze zdjęcia? Kliknij po Instagram i Facebook naszego fotoreportera

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *