fot. Kai Taller
Nowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich nie rozpoczął się pomyślnie dla Aleksandra Zniszczoła. 31-latek jest jedynym reprezentantem Polski, który startował w pierwszych pięciu konkursach, a nie zdobył jeszcze żadnych punktów do klasyfikacji. Przed konkursem w Wiśle udało mi się z nim porozmawiać – o kryzysie, jego przyczynach i celu na weekend.
Za tobą początek sezonu, który nie poszedł do końca po twojej myśli. Dwa razy było blisko, żeby zapunktować, ale ostatecznie się nie udało. Czy to jeden z trudniejszych dotychczas momentów w twojej seniorskiej karierze?
– Myślę, że jak najbardziej, bo też były małe kumulacje tego co się działo i myślę, że to był jeden z trudniejszych momentów. Jestem w procesie, można powiedzieć od pierwszego konkursu, gdzie też dwa razy byłem 31., tutaj zabrakło 0.1pkt, tutaj jakaś dziura, jednak tego szczęścia troszeczkę brakowało. Tak myślę, choć nie mówię, że wszystko było skierowane na to szczęście, bo oczywiście mogłem lepiej skakać. Ale jestem w procesie, ten proces trwa i myślę, że jestem teraz na dobrej drodze, gdzie te konkursy mogą wyglądać inaczej.
A udało się zidentyfikować największy problem z którym się teraz mierzysz i który sprawia, że te skoki są mniej udane, niż rok, czy dwa lata temu?
– Myślę, że na pewno. Znaleźliśmy taki kluczowy błąd, gdzie zamiast szanować sobie wysokość, to ja teorytycznie próbowałem nabierać jak najwięcej prędkości, gdzie kończyło się to tak, że szedłem po prostu za szybko głową do zeskoku, zamiast szanować tę wysokość. Leciałem bardzo szybko, ale bardzo szybko do ziemi.
Można powiedzieć, że dotychczas nawet jak nie szło, to ta Wisła się broniła. W LGP 12. miejsca, rok i dwa lata temu zimą druga dziesiątka. To jedna z twoich ulubionych skoczni w kalendarzu Pucharu Świata?
– Na pewno jedna z wielu.
Czy masz jakiś konkretny cel na ten weekend? Niekoniecznie jak chodzi o wynik, ale na przykład wypracowanie jakiegoś elementu.
– Jak najbardziej. Chciałbym wypracować to, jak skakałem w Kuusamo i tutaj z pewnością podejść do tych skoków. Wiem, że jeśli skocze tak jak w Kuusamo, to to wystarczy.
Pamiętam, że przed LGP spytałem Cię o te nowe, ciaśniejsze kombinezony. To wtedy była trochę taka niewiadoma. Czy z dzisiejszej perspektywy wiesz, czy one Ci w jakimś stopniu przeszkadzają? Bo mówiło się, że lotnicy mogą stracić najwięcej.
– Nie powiem, że jest łatwiej. Powiedziałbym, że jest trudniej, ale wszyscy tak mają.







Leave a Reply