Subiektywnie o skokach

Bądź na bieżąco ze światem skoków

W 2023 roku nie umiał przekroczyć 50 metra, teraz debiutuje w Pucharze Świata

fot. FIS Ski Jumping

Choć jest to temat, który realnie zainteresuje wyłącznie koneserów, to przyznać trzeba, że absolutnym fenomenem jest to, co w ostatnich miesiącach stało się z Tarikiem Vanwierenem. Kiedy Kanadyjczyk po raz pierwszy pojawił się w zawodach pod egidą FIS to można było odnieść wrażenie, że gość nigdy przedtem nie miał nart na nogach. W ten weekend natomiast zadebiutował w kwalifikacjach do Pucharu Świata i to absolutnie bez wstydu.

Mistrzostwa Świata Juniorów w Whistler 2023 – to właśnie wtedy urodzony w 2007. roku Tarik Vanwieren zadebiutował w międzynarodowych zawodach. I mimo tego jak egzotyczna zazwyczaj jest stawka juniorskich czempionatów – byli Rumuni, Chińczycy, Ukraińcy, Słowacy, czy Koreańczyk – to reprezentujący Kanadę 16-latek lądował zdecydowanie najbliżej. Na treningach za każdym razem lądował w okolicach 45-55 metra (skocznia o wymiarach K95, HS104), a w konkursie zmierzono mu 48m. Nota końcowa? 3.2pkt. Kolejne, pomijając zdyskwalifikowanych, to były już okolice 45-50 punktów.

Uwagę przyciągał też niezwykle rozpaczliwy styl Vanwierena. W locie szeroko rozłożył ręce, wydawałoby się – nie mając żadnej kontroli nad nartami.

Przemiana kanadyjskiego skoczka

Kolejne lata przyniosły stopniowy progres. W sezonie 23/24 Vanwieren znów wystartował na Mistrzostwach Świata Juniorów i choć uplasował się w szóstej dziesiątce, to tym razem lądował za 80 metrem. Latem przyszedł czas na premierowe punkty FIS Cupu, a rok później – czyli we wrześniu tego roku – kolejny przełom, czyli występy w Letnim Pucharze Kontynentalnym. I choć Kanadyjczyk nie zdobył tam punktów, to wywalczył prawo startu w indywidualnych konkursach Pucharu Świata, dzięki temu, że Kanada z 18-latkiem w składzie zakwalifikowała się do drugiej serii mikstów. Szansa pojawiła się już podczas LGP w Predazzo, przy okazji duetów, ale wtedy przez pomyłkę zabrał na górę skoczni niezaczipowany kombinezon i nie dopuszczono go do startu

A jak mu poszło? Oczywiście, punkty, a nawet kwalifikacja do konkursu przy normalnej obsadzie, są w tej chwili poza jego zasięgiem. Ale 106m w kwalifikacjach to jest skok, który absolutnie nie przyniósł debiutantowi wstydu, a wręcz przeciwnie – zdecydowanie pokonał takich skoczków, jak Spulber, Bedir, czy Cacina.

Jest to szczególnie ciekawe, kiedy przypomnimy sobie w jakim miejscu znajdują się dziś niektórzy skoczkowie, walczący w Whistler o medale. W tym, niestety, również brązowy medalista Jan Habdas, który wówczas w pierwszej serii skoczył dokładnie 2 razy dalej od Vanwierena.

Co się przyczyniło do progresu Vanwierena?

Nowe światło na wspominany dziś wielokrotnie występ juniora w Whistler, rzuciła rozmowa z Kanadyjczykiem przeprowadzona przez dziennikarzy z portalu Skijumping.pl. Okazuje się, że Vanwieren zwyczajnie praktycznie nie miał wtedy możliwości treningu na skoczni.

Przed mistrzostwami świata juniorów w Whistler praktycznie nie miałem możliwości treningowych. Przez dwa lata przed tamtymi zawodami skakałem na normalnym obiekcie zaledwie kilka razy. – powiedział.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *