Subiektywnie o skokach

Bądź na bieżąco ze światem skoków

Pożegnanie z Domenacją – podsumowanie PŚ w Vikersund

fot. Kai Taller

Kolejne zawody w Norwegii – kolejna porcja frustracji, życiowych sukcesów i zaskakujących wyników. Zapraszam do podsumowania jednego z najkrótszych weekendów w tym sezonie.

Miałam sobie darować to podsumowanie, gdyż to, co się dzieje ostatnio w Pucharze Świata mocno mnie irytuje, ale uznałam, że wypadałoby zachować ciągłość. Niemniej gdy po wietrznym i loteryjnym Oslo przyszło również wietrzne i loteryjne Vikersund, nawet najzagorzalsi kibice mogli stracić cierpliwość. Choć nie da się ukryć, że na oryginalność wyników nie było co narzekać.

Domenator zamiast przykładnie miażdżyć rywali, jak to czynił w praktycznie wszystkich zawodach lotów w tym sezonie, zabawił się w siebie sprzed roku. To znaczy – w piątek nie miał sobie równych, a w sobotę był dopiero piąty (choć rok temu taką samą lokatę zajął po upadku). To jest już niepokojące, bo na Vikersundbakken statystycznie spisywał się najlepiej (nigdy nie wypadł z TOP8!). A tu skończył niżej niż na dotąd ekstremalnie dla niego nieprzystępnej Salpauselce. Co prawda, ruszał z obniżonych belek, jednak zdecydowanie nie wykorzystał swoich możliwości, co kosztowało go utratę prowadzenia w Pucharze Świata w Lotach. Takiego scenariusza w Vikersund bym nie wymyśliła.

W związku z zadyszką lidera PŚ, pierwszego zwycięstwa doczekał się Embacher. Tym samym po raz pierwszy od 7 lat miał miejsce triumf juniora w zawodach najwyższej rangi zimowej. 17 marca 2019 bedacy wówczas 19-letnim młodzieńcem Domenator pokonał o 0,1 pkt Ryoyu Kobayashiego – nomen (D)omen miało to miejsce właśnie w Vikersund. Wracamy do teraźniejszości, w której na podium u boku trzykrotnego mistrza świata juniorów stanęli Forfang oraz Naito, który latał najdalej. Zaczynam się obawiać, co ten niepozorny Japończyk wymyśli w Planicy.

Warto także wspomnieć o dwóch zawodnikach, którzy również latali w Norwegii znakomicie. Są to Isak Andreas Langmo oraz Hektor Kapustik. Pierwszy z nich zdołał wreszcie świetne próby treningowe przełożyć na konkurs, w którym otarł się o podium, zajmując czwarte miejsce. Drugi kilka razy śrubował rekord Słowacji, licznik zatrzymał się na odległości 235,5 metra, co dało rewelacyjną trzynastą lokatę.

Zupełnie inne, znacznie mniej miłe wspomnienia z Vikersund będzie mieć rówieśnik Kapustika, Kacper Tomasiak. 19-latek, gdy wreszcie dostał szansę na debiut w lotach, zupełnie poległ. W piątek odpadł w kwalifikacjach po raz pierwszy w życiu, a w przerwanej niedzielnej rundzie zaliczył bolesny upadek przy lądowaniu przed 200. metrem. Nic poważnego mu się nie stało, jednak trener Maciusiak podjął decyzję, że Kacper odpuści Planicę. Tym samym rekordem życiowym Polaka pozostanie niezbyt imponujące 186 metrów. Co do reszty Biało-Czerwonych, niech te 4 punkty Zniszczoła, będące jego najlepszym wynikiem w tym sezonie, będą stanowić komentarz do aktualnej sytuacji naszej kadry. Nic już nie muszę do tego dodawać.

Teraz zajmę się objaśnieniem tytułu. Domenator nie wygrał już pięciu konkursów z rzędu. Taką serię miał dotąd tylko na samym początku sezonu. Po Kulm wywalczył zaledwie jedno podium imuparcie nie może dobić do 2000 punktów w generalce. Ponadto coś, co wydawało się nieuniknione, czyli pobicie rekordów liczby podiów i zwycięstw w sezonie, wskutek odwołania niedzielnego konkursu stało się niewykonalne. Czas po Igrzyskach nie jest szczęśliwy dla zdobywcy KK. Czy to dyskwalifikacje, warunki, belki czy dyspozycja dnia – Domen z różnych powodów nie radzi sobie w ostatnich tygodniach za dobrze. Co prawda nie musi się już specjalnie przejmować, w tym sporcie wygrał już wszystko, jednak utrata prowadzenia w swojej koronnej konkurencji przy tegosezonowej Domenacji to naprawdę nieoczekiwana i niepożądana sytuacja. Jeśli nawet Domen wygra oba konkursy w Planicy, to i tak nadejdzie pożegnanie z Domenacją, bo ten meczący już nieco sezon 2025/26 zostanie ostatecznie zakończony.

Ja też zbliżam się już do końca, lecz zanim postawię ostatnią kropkę, pragnę zauważyć, że trwająca edycja mogłaby być niezwykle wyrównana, gdyby nie primę zdobywcy KK. Weźmy 5 pierwszych konkursów sezonu – przyniosły one 4 różnych triumfatorów, z czego każdy choć przez chwilę prowadził w PŚ. Jeszcze ciekawiej było ostatnio – na 5 ostatnich zawodów każde wygrał kto inny, i tylko dla Tschofeniga nie był to premierowy triumf. Trzech skoczków po raz pierwszy wskoczyło do TOP3. Ogólnie, na 27 konkursów 13 wygrał Domenator, a pozostałe 14 podzieliło między sobą aż 9 zawodników. Wicelider PŚ pomimo zadyszki Prevca wciąż traci do niego w generalce grubo ponad 700 punktów. Miejsca 3-7 mieszczą się w 100 punktach. Rywalizacja o hierarchię za plecami zdobywcy KK zapowiada się pasjonująco.

No i to wszystko, jeśli chodzi o przemyślenia związane z przedostatnim weekendem sezonu 25/26. Przed nami już tylko Planica – czy będzie tak widowiskowo jak rok temu? Zobaczymy. Miejmy nadzieję, że po burzliwych zawodach w Norwegii obejrzymy sprawiedliwą rywalizację na wysokim poziomie. W końcu delegatem technicznym nie będzie Dolhar, więc może być ciekawie. Gdzie jak nie w Planicy?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *