Subiektywnie o skokach

Bądź na bieżąco ze światem skoków

Nordycki Maraton w PŚ za nami! Jak wyglądałaby turniejowa klasyfikacja po inauguracyjnych konkursach?

Fot. Kai Taller

Sezon 2025/2026 Pucharu Świata rozpoczął się pełnym emocji tygodniem w krajach nordyckich. Skoczkowie rywalizowali w Norwegii, Szwecji i Finlandii, a choć oficjalny „turniej nordycki” nie istnieje, Adam Bucholz przedstawił na X-ie jak wyglądałaby klasyfikacja turniejowa.

Kampanię 2025/2026 rozpoczęliśmy w Lillehammer. Tam zawody padły łupem Daniela Tschofeniga, a niedzielny konkurs zakończył się zwycięstwem Ryōyū Kobayashiego.

Puchar Świata przeniósł się następnie do Falun w Szwecji, na obiekty Lugnet. Zmagania odbyły się nietypowo – nie w weekend, lecz w środku tygodnia. We wtorek rozegrano konkurs na skoczni normalnej (HS95). Zwyciężył Stefan Kraft, mimo że Philipp Raimund ustanowił rekord skoczni, skacząc 99,5 metra. Dzień później, na dużej skoczni (HS132), triumfował Anže Lanišek. Warto podkreślić, że w tym okresie plastron lidera Pucharu Świata zmieniał właściciela praktycznie po każdych zawodach – co dawno nie miało miejsca w skokach narciarskich.

W piątek miały odbyć się planowane kwalifikacje do konkursu na Rukatunturii, jednak z powodu silnego wiatru zostały odwołane i przeniesione na sobotę, bezpośrednio przed konkursem indywidualnym. Kwalifikacje udało się dokończyć, lecz sam konkurs przejdzie do historii tej dyscypliny, ponieważ był jednym z najbardziej loteryjnych w dziejach skoków narciarskich.

W efekcie po raz pierwszy w historii Witalij Kalinczenko zdobył punkty Pucharu Świata (szerszy opis zamieściliśmy TUTAJ). Na piątej lokacie znalazł się reprezentant Francji, a do serii finałowej nie awansowało kilku znakomitych skoczków.

Konkurs ostatecznie nie został przeprowadzony do końca, ponieważ druga seria została anulowana, a zwycięzcę wyłoniono na podstawie wyników pierwszej serii. Triumf odniósł Anže Lanišek, który utrzymał żółty plastron lidera.

Dzień później od rana było jasne, że szanse na przeprowadzenie konkursu są zerowe. Ostatecznie zawody odwołano i przełożono na Lahti w innym terminie. Tak zakończył się pierwszy tydzień sezonu, który dostarczył wielu emocji i częstych zmian liderów. Pokazuje to, że ten sezon zapowiada się na niezwykle wyrównaną rywalizację, a nie dominację jednego zawodnika.

Jeżeli FIS zorganizowałby na początku sezonu turniej nordycki, zwycięzcą okazałby się Anže Lanišek. Szczegółową klasyfikację przygotował Adam Bucholz. Na drugim miejscu znalazłby się jego rodak Domen Prevc, a podium uzupełniłby Ryōyū Kobayashi.

Najlepszym z Polaków w tym okresie był Kamil Stoch, który zajął 13. miejsce, a 15. lokata przypadłaby Kacperowi Tomasiakowi. 24. miejsce należałoby do Dawida Kubackiego, natomiast 28. pozycja do Pawła Wąska. Najsłabszym z Polaków okazałby się Aleksander Zniszczoł, plasując się na 53. miejscu.

FIS mógłby rozważyć, aby w przyszłych sezonach właśnie takim nordyckim „tripem” rozpoczynać Puchar Świata. Taki turniej, trwający zaledwie tydzień, na pewno mocno rozgrzałby kibiców dodatkowymi emocjami, zwłaszcza związanymi z nagrodą finansową, ale również dzięki odpowiedniemu marketingowi, który byłby znacznie lepszy niż w innych, nieudanych turniejach organizowanych przez FIS.

Jest to potencjalnie bardzo obiecujący turniej, który mógłby się przyjąć, lecz musi być dynamiczny i odbywać się co roku na tych samych skoczniach. Norwegia i Szwecja już mają odpowiednie obiekty, lecz można rozważyć zastąpienie Kuusamo przez Lahti, ponieważ Ruka ponownie zepsuła inauguracyjny tydzień silnym wiatrem.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *